Blog > Komentarze do wpisu

Zakupowy survival

Wczoraj rozpoczęły się wyprzedaże, czyli magiczny czas kiedy większość z nas w niewyjaśniony sposób traci głowę, a w raz z nią sporą zawartość portfela. Coraz częściej słyszymy ostrzeżenia i czytamy poradniki, jak się przed tym całym wariactwem uchronić, ale chyba wciąż nie docierają one do nas zbyt wyraźnie, byśmy gremialnie wyciągnęli z nich wnioski. Co gorsza, nie wyciągamy wniosków nawet z własnych złych doświadczeń. Postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze do tematu robienia zakupów na wyprzedażach, czego efektem jest kilka poniższych porad, jak nie zginąć w gąszczu czerwonych metek i nie być zmuszonym w okolicach połowy lutego do ogłoszenia upadłości majątkowej. Tekst oparty jest na autentycznych historiach moich, moich klientek, mojej rodziny i znajomych, a ich podobieństwo do Twoich doświadczeń, drogi Czytelniku, jest w pełni zamierzone.

sale

1. Zdrowy rozsądek górą

Planując w najbliższym czasie zakupy, skupmy się na kwestii jakości. Napisano już chyba wszystko na temat tkanin i wykonania ubrań w sieciówkach z czego przytłaczająca część, to prawda. Żeby była jasność, nie chcę całkowicie odradzać robienia zakupów w tego typu sklepach, jednak ważne jest, byśmy zwracali uwagę na skład materiałów czy sposób odszycia, ponieważ niektóre rzeczy nie są warte nawet 50 zł, na które zostały przecenione. Może się niestety okazać, że minimalna krzywizna wynikająca z nieprawidłowego zszycia bluzki po 2-3 praniach wyciągnie się jeszcze bardziej i straci kształt uniemożliwiając jej noszenie po bardzo krótkim czasie użytkowania. Przeliczając zatem cenę tej bluzki na wielokrotność jej założenia może się okazać, że lepszą inwestycją byłby zakup przecenionej na 300 zł bluzki od polskiego projektanta, który zadbał o dobry materiał oraz jakość szycia, ponieważ ta rzecz służyć nam będzie zdecydowanie dłużej. Oczywiście tak jak w sieciówce są też produkty dobrej jakości, tak i wśród projektantów zdarzają się śliwki robaczywki. Nie kupujmy zatem szybko i zachłannie, zatrzymajmy się nad każdą rzeczą, rozważając jej jakość, bez względu na to gdzie dokonujemy zakupu.

 

2. Wiem co mam

Bardzo mocno polecam, aby przed wypadem na zakupy uporządkować swoją obecną garderobę. Nie powinny znajdować się w niej rzeczy w niewłaściwym rozmiarze oraz kroju nieodpowiednim dla naszej sylwetki, rzeczy wymagające poprawek, zniszczone, ani te, których z różnych powodów nie nosiłyśmy przez ok. 2 lata. Wszystkie ww. powinny znaleźć się w osobnym miejscu w szafie lub w ogóle zniknąć z naszych domów. Dzięki temu w garderobie mamy tylko to, co do nas pasuje i co najważniejsze, mamy możliwość ogarnąć ją pamięcią. Nie raz spotkałam się z zaskoczeniem „zapomniałam, że to mam”. Jeśli szafa jest przepełniona, to marne szanse na to, byśmy efektywnie kształtowali swój wizerunek. Zatem zanim wybierzesz się na zakupy, zastanów się co masz w swojej szafie i czego ewentualnie w niej brakuje.

 

3. Lista rzecz święta

Specjaliści od rozgryzania sztuczek marketingowych zalecają zakupy w supermarkecie z uprzednio przygotowaną listą, tak by uniknąć spontanicznego kupowania produktów, które nie są niezbędne. Jestem zwolenniczką tej zasady również w kwestii zakupu nowych ubrań i dodatków. Porządkując szafę uda nam się dostrzec co nadaje się do wymiany oraz co warto byłoby dokupić, by nieco zmienić/kontynuować (*niepotrzebne skreślić) wybrany przez nas styl. Na mojej liście w tym sezonie znajdują się m.in. sukienka midi z oryginalnym nadrukiem oraz koszula w stylu militarnym lub jeansowa. Jeśli pozwolę sobie na spontaniczność, to najwyżej w stosunku do rzeczy, które będą mocno odmienne od tych, które już mam w swojej garderobie i wniosą do niej coś nowego. Nie dam się zwieść metkom z napisem SALE, czy „trzecia rzecz gratis”, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że jest to jeden ze sposobów omamiania klientów przez co kupujemy rzeczy, których wcale nie musielibyśmy mieć. Zawsze zanim podejdę do kasy zadaję sobie pytanie, czy na pewno ta rzecz jest mi potrzebna i co moja garderoba dzięki niej zyska.

 

4. Żadnych kompromisów

Jeśli zaplanowałam zakup konkretnej rzeczy, to będę szukać tak długo, aż znajdę taką, która całkowicie spełni moje wymagania. Nie idę na kompromisy. W ten sposób od prawie roku szukam dużej, sztywnej, skórzanej torby, z okrągłą podstawą, w kolorze pudrowego różu i choć w międzyczasie znalazłam niejedną, która częściowo pokrywała się z ww. wymienionymi cechami, to jednak żadna nie była dokładnie taką jakiej szukam. Wiem, że jeśli bym uległa, po jakimś czasie zaczęłabym się rozglądać, za taką która miałaby wszystkie wymarzone cechy. I tak metoda prób i błędów stałaby się niezwykle kosztowna, zatem w poszukiwaniach nie ustaję. Wiem, że gdzieś moja wymarzona torba być musi.

 

5. Od każdej reguły są wyjątki

Oczywiście nie chcę tym tekstem namawiać do absolutnie rygorystycznego przestrzegania założeń, bez pozwalania sobie na drobne odstępstwa. Sądzę jednak, że wyjątki pozostaną wyjątkami i każdy z nich będzie w pełni uzasadniony. Nie oszukujmy się w tych kwestiach, bo przecież w ten sposób działamy przeciwko sobie. Jeśli chcemy kupić coś ciut gorszej jakości, ponieważ jest np. bardzo oryginalne lub jeśli wpadło nam w oko coś czego nie mieliśmy na liście, ale olśni nas w sklepie, kupmy to. Warunkiem jest jednak to, by pasowało do co najmniej 2-3 innych rzeczy, które już mamy w swojej garderobie. W przeciwnym wypadku zmuszeni będziemy do zakupu do niej kolejnych rzeczy lub zalegnie ona w szafie na zawsze.

 

6. Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi

Na koniec dodam dwa słowa uniwersalnej prawdy. Wszyscy popełniamy błędy, ja również. Najistotniejsze jest jednak to, by nauczyć się te błędy naprawiać. To znaczy jeśli w krótkim czasie po zakupie zorientujemy się, że jednak nie mamy do czego założyć szałowej marynarki w różowe słonie, to jeśli jest jeszcze taka możliwość, odnieśmy ją do sklepu. Jeśli boska torebka z poliamidu po kilku tygodniach użytkowania zacznie dostawać nieestetycznych pęknięć, to albo ją reklamujmy albo zastanówmy się następnym razem czy nie lepiej wydać większą kwotę na torebkę ze skóry licowej, której trwałość będzie zdecydowanie lepsza.

 

Jeśli większość argumentów nie przekonała Was z punktu widzenia kształtowania spójnej i dobrej jakościowo garderoby, to niech przekona Was fakt, że trzymając się powyższych zasad zdecydowanie efektywniej wydajemy pieniądze. Czy mniej, to zależy już tylko od indywidualnych potrzeb, ale z całą pewnością każda złotówka wydana będzie zdecydowanie bardziej sensownie. Zatem trzymam kciuki za udane, rozsądne, wyprzedażowe łowy.

sobota, 28 grudnia 2013, frenja
Tagi: wyprzedaż

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: kelly, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/12/28 20:54:55
O, w końcu ktoś napisał o okresie dwóch lat, a nie kilku miesięcy (odnośnie "wyrzucania" części szafy) - jestem doskonałym przykładem na to, że gdzieś po roku odkrywam daną rzecz i eksploatuję ją silniej niż kiedykolwiek ;) Wydaje się, że to takie "banały", a w szale zakupowym łatwo o tym zapomnieć, bo w końcu na nasze zapomnienie ;) pracuje sporo ludzi. Jakość sprawdzam zawsze, podobnie ze znajomością "swoich" fasonów, wzorów. W trakcie wyprzedaży pomaga zadanie sobie pytania, czy mam do czego daną rzecz nosić - bo wiem, że coś szalonego mogłoby sprawdzić się w mojej szafie, pytanie tylko, czy potrzebny jest mi kolejny czarny żakiet, jeśli nie mam do niego odpowiedniej bluzki. Wyeliminowałam tak kilka rzeczy i wybrałam jeden sweter, który pasuje do wszystkich moich rzeczy, a jesienią/wiosną nada się nawet jako lekki płaszczyk. Mimo tego, że nie był mocno przeceniony, myślę, że to udany zakup - nie dość, że zawiera głównie wełnę, to jeszcze jest uniwersalny. I w ogóle nie "trędi" ;)
-
banka_na_wodzie
2013/12/28 21:02:36
Ja jestem chyba w mniejszości dziewczyn, które za zakupami nie przepadają. Ale, nie powiem, na wyprzedażach chyba każdy lubi coś fajnego upolować :D
Często robię tak, że kiedy ciuchy są w cenach regularnych to je przeglądam, wypatruję coś co mi się spodoba i czekam na wyprzedaże - wtedy wiem, że cena na pewno jest obniżona.
Co do kupowania z listy... z tym trochę gorzej, bo jak już przejdę całe centrum handlowe i nic nie kupię to zapala mi się lampka "Kup cokolwiek, kup cokolwiek" :P.
Przed Sylwestrem idę polować na buty do Baty - zobaczymy czy polowanie będzie udane :)
-
2013/12/29 09:54:12
@kelly: Tak, 2 lata to dla mnie zdecydowanie sensowniejszy okres. Ja również wracam do niektórych rzeczy po ponad roku, więc okres kilkumiesięczny to byłoby samobójstwo.
A sweter o którym piszesz, to dokładnie taka inwestycja, którą polecam. Rzecz dobrej jakości, wielozadaniowa i odporna na zmiany w trendach.

@banka_na_wodzie: Znam wiele pań, które nie cierpią zakupów i mogę potwierdzić, że większość z nich ma tendencje do rekompensowania sobie nieudanych zakupów kupieniem na koniec czegokolwiek. Sama znam to uczucie, ale po kolejnej pierdole, którą przyniosłam do domu, poszłam po rozum do głowy. W tej chwili idąc na zakupy nastawiam się na to, że niekoniecznie muszę coś kupić, więc powrót do domu z gołymi rękami nie powoduje negatywnych odczuć. A jeśli jednak umysł nie daje za wygraną kupuję coś innego, co jest mi potrzebne lub choćby sprawi mi niewielką radość bez wielkiego uszczerbku finansowego (np. pyszną kawę, czasopismo, książkę, kosmetyk).
-
dekoeko
2014/06/04 09:23:55
każdej zakupoholiczce przyda się coś co będzie trzymać ją w ryzach :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Moda to szczególna forma życia, która ma zapewnić kompromis między tendencją do społecznego zrównania a tendencją do indywidualnej odrębności.

G. Simmel

Każda ilustracja umieszczona na tym blogu, która nie należy do mnie, jest opisana źródłem swojego pochodzenia. Reszta podpisana frenja.blox.pl jest moją własnością i ich kopiowane jest możliwe tylko za moją zgodą.

Bardzo proszę niespamować w komentarzach, każdorazowo spam będzie usuwany! Jeśli tworzysz ciekawą biżuterię/ubrania albo prowadzisz interesującą stronę, napisz do mnie. Jeśli Twoje dzieło wpadnie mi w oko, niewykluczone że o Tobie napiszę, ale bardzo proszę, nie spamuj.